Opera w trzech aktach
Libretto: Salvatore Cammerano
Prapremiera: Neapol, Teatro San Carlo, 29 października 1837
Wersja oryginalna z polskimi napisami
Dyrygent: Andriy Yurkevych
Chór i Orkiestra Opery Narodowej
Przygotowanie chóru: Bogdan Gola
W roli Elżbiety, Królowej Anglii
EDITA GRUBEROVA
PO RAZ DRUGI W TEATRZE WIELKIM - OPERZE NARODOWEJ
Książę Nottingham - Sangmin Lee
Sara, księżniczka Nottingham - Anna Lubańska
Roberto Devereux - Zoran Todorovich
Lord Cecil - Mateusz Zajdel
Sir Gualtiero Raleigh - Adam Palka
Paź - Patryk Rymanowski
Służący - Patryk Rymanowski

EDITA GRUBEROVA
„Królowa koloratury“ od czterdziestu lat włada sceną i jest niekwestionowaną „primadonną belcanta”. Jej porywający sopran słynie z czystości i ogromnej siły. Zabiegają o nią najsłynniejsze teatry operowe świata, a wielbiciele gotowi są pokonać setki kilometrów, by usłyszeć jej elektryzujący głos. Debiutowała jeszcze jako studentka (1968) rolą Rozyny w Cyruliku sewilskim Rossiniego.
Na scenie wiedeńskiej Staatsoper zaśpiewała po raz pierwszy w 1970 roku partię Królowej Nocy w Czarodziejskim flecie Mozarta. Występ w tej równie efektownej, co trudnej roli okazał się sukcesem i młodej artystce zaproponowano stały angaż.
Drogę do międzynarodowej kariery otworzyła jej partia Zerbinietty w Ariadnie na Naxos, którą wykonała sześć lat później (1976). Po jednym ze spektakli dyrygujący Ariadną Karl Böhm westchnął: „Gdyby Richard Strauss mógł cię usłyszeć, uznałby, że napisał tę partię z myślą o tobie”.
Od tego momentu gościła na największych scenach operowych świata – śpiewała m.in. w mediolańskiej La Scali, londyńskiej Covent Garden, nowojorskiej Metropolitan, Grand Opéra w Paryżu, monachijskiej Staatsoper, Gran Teatre del Liceu w Barcelonie. Na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej wystąpiła w koncercie nadzwyczajnym.
Zaśpiewała wszystkie kluczowe dla sopranu koloraturowego partie. Była m.in. tytułową Łucją z Lamermooru, Marią Stuardą, Anną Boleną – bohaterkami oper Donizettiego, Aminą w Lunatyczce i Elvirą w Purytanach Belliniego, Violettą z Traviaty Verdiego czy Fiordiligi w Cosi fan tutte Mozarta. W jej mozartowskim repertuarze znalazły się ponadto postacie z najbardziej znanych oper kompozytora: Donna Anna (Don Giovanni), Konstancja (Uprowadzenie z seraju), Elettra (Idomeneo), Giunia (Lucio Silla), Bastienne (Bastien i Bastienne). Byłą również Amorem w Orfeuszu i Eurydyce Glucka, śpiewała w Jasiu i Małgosi Humperdincka.
Swoją wyjątkową technikę uważa za coś oczywistego: „Interesuje mnie psychologiczna strona dramatu, emocje, konflikt wewnętrzny kreowanej postaci. Mogę je przedstawić tylko wówczas, gdy przestanę zastanawiać się nad techniką, gdy przestanę myśleć jak co zaśpiewam, gdzie wezmę oddech”. Jest przekonana, że „interpretacji nie sposób się nauczyć”, że „trzeba ją poczuć”: „Melodie są jak myśli: muszą być wypełnione sensem, uczuciami, w przeciwnym razie to tylko dźwięki, płaskie dźwięki ...”
*****
„Wielbiciele, zahipnotyzowani głosem Edity Gruberovej, przemierzają setki kilometrów, by jej posłuchać. Zabiegają o nią najsłynniejsze teatry operowe świata, a gdy, stojąc na scenie, śpiewa swoim zapierającym dech w piersiach sopranem, widownia szaleje”.
„Die Welt“ 22.02.2001, Frank Schlattermund
"Melodie są jak myśli: muszą być wypełnione sensem, uczuciami, w przeciwnym razie to tylko dźwięki, płaskie dźwięki ..."
Edita Gruberova, "Der Bund" 16.12.2008
"Na scenie Edita Gruberova potrafi być bezwzględną monarchinią, skromną wieśniaczką lub kochanką popadającą w obłęd z miłości".
"Rzeczpospolita" 4.05.2010, Jacek Marczyński
"Dla Edity Gruberovej 40-minutowa owacja na stojąco nie jest niczym niezwykłym".
"Wprost" 16.05.2010, Jacek Melchior
"Jeśli można ją do kogoś porównywać, to chyba tylko do... Placida Dominga. Oboje zadziwiają świat kunsztem wokalnym i znakomitą formą, której nie tracą mimo upływu lat".
"Rzeczpospolita" 14.05.2010, j.m.
"Dopiero niedawno, cztery lata temu, zadebiutowała jako Norma w operze Belliniego, na którą czekała kilkadziesiąt lat. Oczywiście mogła zaśpiewać ją wcześniej, ale nie chciała tego, dopóki nie poczuła, że jej głos do tego dojrzał. Karajan na kolanach błagał ją o Normę. Ale Edita należy do tych śpiewaków, którzy potrafią odmówić, jeśli wiedzą, że mogą sforsować głos".
"Gazeta Wyborcza" 11.05.2010, Anna S. Dębowska