Polski Balet Narodowy


Program „Tristana” w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej”:

Krzysztof Pastor - Nowy lider Polskiego Baletu Narodowego

   Polska, położona w środku Europy i szarpana ze wszystkich stron przez budowniczych imperiów, dużo wycierpiała w historii. Jednak nigdy nie utraciła silnego poczucia tożsamości kulturowej, zabezpieczanej przez literaturę, malarstwo, teatr, muzykę i taniec. Mazur, urodzony na roli i wyniesiony na salony, od wieków ożywia balet. Podobnie jak polonez, uroczysty polski taniec dworski. Pierwszy polski zespół baletu klasycznego, Tancerze Jego Królewskiej Mości, powstał w 1785 roku, ale polscy tancerze często osiągali sławę poza własnym krajem. Urodzona w Warszawie Marie Rambert stworzyła jeden z najbardziej niezwykłych i trwałych zespołów tańca na świecie, a nazwiska Wacława Niżyńskiego, Stanisława Idzikowskiego i Leona Wójcikowskiego, tancerzy zespołu Ballets Russes Diagilewa, są synonimami mistrzostwa technicznego. Ale to może się jednak zmienić, gdyż powraca do ojczyzny Krzysztof Pastor, by objąć dyrekcję baletu Opery Narodowej w Warszawie.

   Krzysztof Pastor zdobył sławę jako choreograf Holenderskiego Baletu Narodowego (Het Nationale Ballet), a obecnie jego dzieła pozostają w repertuarach znaczących zespołów na całym świecie. Stworzył dotychczas prawie pięćdziesiąt prac, w tym szereg baletów jednoaktowych, a wśród nich: „Light and Shadow”, „Si depues de morir” oraz „Crossing Paths”, ale jego pozycję utrwaliły przede wszystkim balety pełnospetaklowe. Dobry choreograf to rzadki ptak. Jeszcze rzadziej można znaleźć takiego, który ma odwagę i wizję, aby tworzyć dzieła zakrojone na wielką skalę, wykorzystujące cały zespół baletowy i zapełniające widzami teatry operowe. „Kurt Weill”, wielkie dzieło Pastora powstałe w 2001 roku dla Holenderskiego Baletu Narodowego, zapewnił mu wysoką pozycję. Balet był nominowany w trzech kategoriach do prestiżowej międzynarodowej nagrody Benois de la Danse. W tym spektaklu wykazał on umiejętność operowania elementami choreograficznymi i scenicznymi. Krajobraz taneczny i muzyczny jest tu ogromny: od baru w Berlinie po Broadway. Było to gigantyczne przedsięwzięcie jak na młodego choreografa.

   Podobnie epickim dziełem jest „Tristan”. Premiera odbyła się w 2006 roku w wykonaniu Królewskiego Baletu Szwedzkiego, a obecnie Pastor odtworzył ten spektakl na prośbę polskiego zespołu. Operowa muzyka Richarda Wagnera należy do jego najpiękniejszych utworów, ale Pastora w równym stopniu przyciągnęła do tego tematu sama historia. „Ta opowieść absolutnie mnie zafascynowała, jest tak dziwna, nawet trochę naiwna - no i ta niezwykła miłość. Przy okazji uświadomiłem sobie, że Wagner zakochał się w żonie swego patrona Matyldzie Wesendonk - w tym samym czasie, gdy pisał o zakazanej miłości Tristana i Izoldy. Wszystko to wiąże się ze sobą!”

   Pastor dostrzegł w możliwości ponownego opracowania baletu w Warszawie ogromną szansę. „Podczas premiery dostrzega się rzeczy, które chciałoby się zmienić, ale nie ma już na to czasu”. Pracując z holenderskim dramaturgiem Carelem Alphenaarem, skupili się na źródłach tej legendy i dostosowali ją do potrzeb libretta baletowego. Akcja przemieszcza się przez morza i lasy, napotyka na smoki i anioły. Na szczęście rozmiar warszawskiego Teatru Wielkiego, który szczyci się jedną z największych scen w Europie, oferuje niezwykłe możliwości inscenizacyjne. Myśląc o przyszłości, o swojej pracy jako dyrektora zespołu, Pastor twierdzi, że będzie szukał również bardziej kameralnego miejsca, dla sześciuset-siedmiuset widzów, gdzie mógłby wystawiać mniejsze dzieła, bardziej wyrafinowane. Planuje zaimportować ideę warsztatów choreograficznych, które tak dobrze sprawdziły się w Amsterdamie. Bardzo wysoko ocenia te warsztaty, podczas których tancerze Holenderskiego Baletu Narodowego mają okazję wypróbować swoje pomysły choreograficzne, bo dobrze wie, jaką rolę spełniły one w doskonaleniu jego własnego warsztatu.

   Pastor otrzymał bardzo tradycyjne wykształcenie baletowe w swoim rodzinnym Gdańsku, „stricte Waganowa, ale jednak dobra szkoła”. Dość nietypowo, w programie nauczania były tam ćwiczenia akrobatyczne i po latach wspomina, jak bardzo mu się to przydało, gdy zaczął tworzyć choreografie. O ile jego estetyka jest klasyczna, o tyle w poszukiwaniu koncepcji i stylu sięga wyobraźnią o wiele dalej. Jego pierwszym angażem była praca pod dyrekcją Conrada Drzewieckiego w Polskim Teatrze Tańca. Drzewiecki tańczył na Zachodzie i na jego choreografię, choć jej podstawy były klasyczne, wpływ mieli Martha Graham i Jerome Robbins. Pastor wyczuł możliwości tkwiące w hybrydyzacji techniki tańca, w nowych formach zaszczepionych na klasycznych korzeniach. Mniej więcej w tym samym czasie oglądał balet „Monument for a Dead Boy” Rudiego van Dantziga, kiedy Holenderski Balet Narodowy przebywał na tournée w Polsce. „To było dla mnie wielkie odkryciem, że o tak trudnym temacie obyczajowym można mówić językiem atrakcyjnym i wcale nie wulgarnym” [balet dotykał problemu przemocy w rodzinie i odmienności seksualnej – przyp. red.].

   Jednak dopiero gdy wyemigrował, by tańczyć jako solista do Le Ballet de l’Opera w Lyonie, jego oczy otworzyły się na wielki potencjał tkwiący w tańcu. „Przeżyłem prawdziwy szok kulturowy! Zobaczyłem tak wiele form tańca: abstrakcyjnych, politycznych, albo zupełnie zwariowanych. To było dla mnie wielkie objawienie”. Następnie, w 1985 roku dołączył do Holenderskiego Baletu Narodowego. „Holandia była miejscem, gdzie należało się znaleźć: Kylián i Nederlands Dans Theatre oraz Holenderski Balet Narodowy z trzema choreografami, Rudim van Dantzigiem, Hansem van Manenem, Toerem van Schaykiem; to było jak sen”.

   Tańcząc w tym zespole, w 1987 roku Pastor zrealizował swoją pierwszą pracę „Games” do muzyki Pink Floyd w ramach warsztatów choreograficznych. Pierwsze zamówienie, jakie otrzymał i zrealizował dla Narodowego Baletu Holenderskiego w 1992 roku - „Shostakovich-Chamber Symphony” - zostało pozytywnie odebrane i zaowocowało dalszymi propozycjami. Jednak Pastor dalej próbował swych sił podczas dorocznych warsztatów będących „nieodłącznym elementem działalności zespołu. Bardzo ważne jest, moim zdaniem, by zespół nie tylko realizował balety, ale również kreował choreografów. Istotne było, że musieliśmy sami te warsztaty organizować: wykazać się determinacją i przekonać kolegów, aby nam pośwęcili swój czas wolny od zajęć. Trzeba było nauczyć się pracować z grupą”. Można też było skorzystać z cennych wskazówek. Wspomina, jak van Dantzig zaproponował mu, aby spróbował czegoś na puentach. „Obawiałem się tego, choć w przypadku dobrych tancerzy praca na puentach owocuje czymś bardzo szczególnym. Jest to również nasza estetyka, nasz język. Uważam, że to jest ważne dla Holenderskiego Baletu Narodowego i będzie ważne dla Polskiego Baletu Narodowego”.

   W 1995 roku jego „Detail IV” zdobył prestiżową nagrodę choreograficzną, Philip Morris Award, na międzynarodowym konkursie baletowym w Helsinkach. Wówczas Pastor wycofał się z tańca, by skupić się na pracy niezależnego choreografa. Dwa lata spędził jako stały choreograf Washington Ballet. Było to dobre doświadczenie, ale jednocześnie uświadomiło mu, jak różne mogą być gusty po dwóch stronach Atlantyku, gdy jego balet „Stop It!”, który odniósł duży sukces w Amsterdamie, nie znalazł uznania w Waszyngtonie. Rok 2000 był wyjątkowo owocny. „Do Not Go Gentle” na podstawie wiersza Dylana Thomasa do muzyki Strawińskiego okazał się wielkim sukcesem. Następny balet, „In Light and Shadow”, odniósł równie wielki sukces i został włączony do repertuaru kilku zespołów, m.in. Scottish Ballet i Szwedzkiego Baletu Królewskiego, a główne pas de deux jest często wykonywane na międzynarodowych koncertach galowych.

   „Najpierw jest pomysł choreograficzny, czasem muzyka, a potem materiał. Kroki opracowuję z tancerzami w sali baletowej. Moje stosunki z artystami są bardzo, bardzo ważne. Gdy byłem młodszy, chciałem być kochany, ale teraz mam świadomość, że czasem konflikt artystyczny nie jest taki zły. Może być bardzo owocny. Próby to zawsze walka różnych ego, ponieważ tancerze to ludzie o różnych charakterach. W Holenderskim Balecie Narodowym trzeba naprawdę tancerzy przekonać, zmotywować. Być może dlatego jest to tak twórczy zespół. Lubię też pracować z ludźmi kreatywnymi, którzy wnoszą dużo wiedzy, ale też element konfrontacji. Uważam to za bardzo, bardzo istotne. Bywają momenty trudne, nawet denerwujące, ale wiem, że to dobre.”

   Styl Krzysztofa Pastora jest owocem różnorodnego doświadczenia. Jego choreografia opiera się na zasobie baletowym w sposób współczesny, a jednocześnie innowacyjny, z pełnym wykorzystaniem potencjału tancerzy. Skala jego twórczości obejmuje nawet niemal zapomniane kroki, jak gargouillade, czyli pas de chat z dodatkowymi ozdobnikami. Wykorzystał to ze wspaniałym efektem w „Don Giovannim”, wyrażając porywy zachwytu Zerliny nad zalotami Don Giovanniego. Pastor lubi utwory narracyjne, ale zawsze szuka nowego podejścia. „Ważne jest oddziaływanie emocjonalne. Gdy zaczynałem opracowywać swoje pierwsze choreografie w Holandii, odbierane to było jakbym przybył z innej planety, bo robiłem rzeczy dość emocjonalne w czasach, kiedy taniec był bardzo abstrakcyjny. Znane jest twierdzenie Hansa van Manena, że 'taniec to tylko taniec'. Myślę jednak, że teraz to się zmieniło”. Nawet w jego baletach bez fabuły czuje się podtekst emocjonalny. „Si después de morir...” do muzyki Mauricia Sotelo ma w sobie sugestię andaluzyjskiej namiętności, a inspirowany Bachem, klasycznie zbudowany utwór „In Light and Shadow” wyczarowuje świat baroku. Ostry monochromatyczny charakter baletu „Crossing Paths” pełen jest napięcia wydestylowanej namiętności, a „Moving Rooms” to dzieło agresywnie nerwowe. Każdy utwór ma odrębny charakter, tworząc atmosferę wyjątkowości.

   Jego uznana realizacja „Romea i Julii” dla Scottish Ballet uaktualniała i wyostrzała fabułę, choć była przede wszystkim narracją, „Kurt Weill” bliższy był stylowi dokumentalnemu, a w „Don Giovannim” widać chęć uchwycenia powabu centralnej postaci. Tworzenie dzieła  pełnospektaklowego zawsze jest ryzykiem, ale Pastor właśnie ten ostatni balet uznaje za  największe wyzwanie. „Opowieść była skomplikowana, partytura się spóźniała, przez większość czasu byłem przerażony. Pomimo rosnącego doświadczenia wcale nie jest łatwiej. Od pierwszej swojej pracy czułem niepokój, że w następnej zacznę się powtarzać. Dlatego zawsze staram się wymyślić coś nowego. W dniu, gdy zaczynasz nowe dzieło, czujesz się, jakbyś chodził z zamkniętymi oczami. Nie wiesz dokąd zmierzasz. Pamiętam co mówił w wywiadzie wybitny tancerz Richard Cragun. Pracując z Johnem Cranko nad nowym baletem, dotknął ramienia choreografa i zauważył, że ten cały drży! A Cranko był już wtedy słynnym choreografem!”

   Jako dziecko Krzysztof Pastor został posłany do szkoły baletowej ze względu na nadmiar energii, a przy każdym zwrocie kariery wybierał drogę trudniejszą i bardziej interesującą zamiast bezpiecznej opcji. Jego kariera tancerza zetknęła go z imponującym zestawem znanych choreografów, a pomysły, jakie wybierał do własnych choreografii są równie zróżnicowane. Sięgając po muzykę skłania się ku tej, która do niego przemawia, bez względu na to, czy jest ona skomplikowana jak muzyka Lutosławskiego, czy wygodna jak Mozart. Podobnie jest ze współpracownikami: akceptuje tarcia, które w końcu owocują czymś interesującym. Jego gotowość na nowe wyzwania przyda się teraz w pracy nad nowym projektem, rewitalizacją warszawskiego zespołu.

 

Maggie Foyer

 

[Artykuł napisany przez Maggie Foyer w marcu 2009 roku do programu premiery „Tristana” Krzysztofa Pastora Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. Maggie Foyer jest niezależną dziennikarką brytyjską. Pisze o tańcu i publikuje regularnie w londyńskim magazynie Dance Europe.]