Dyrektor artystyczny Konkursu
Kiedy w sierpniu 1949 roku młoda, wielce obiecująca sopranistka Maria Fołtynówna wystąpiła w partii tytułowej Moniuszkowskiej "Halki" na pierwszym operowym przedstawieniu w polskim Gdańsku, nikt zapewne nie przewidywał, jakimi torami potoczy się jej wielokierunkowa działalność w dalszej o parę dziesiątków lat przyszłości. Piękny głos i wyraźne dyspozycje aktorskie predysponowały Marię Fołtyn do kariery solistki operowej. Toteż ta właśnie dziedzina pochłonęła ją niemal całkowicie.
Miłośnicy opery pamiętają jeszcze jej świetne kreacje z tamtych czasów, ja wspominam mile jej gościnne występy w Operze Gdańskiej w okresie mojej dyrekcji, a także nasze wspólne koncerty w 1967 r. w ramach Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego w Teheranie i Shiraz, na których kipiąca temperamentem i radością życia śpiewaczka zbierała w pełni zasłużone sukcesy. Nie jest bynajmniej rzadkim zjawiskiem, że wokaliści, przeżywający z racji wieku stopniowe ograniczenie swoich możliwości głosowych, poświęcają się działalności reżyserskiej osiągając w tej dziedzinie bardziej lub mniej doskonałe rezultaty, ale Marię Fołtyn zafascynowała reżyseria operowa, kiedy była ona jeszcze w pełni sił i powodzenia jako solistka.
Podczas kiedy dużo starsi od niej Adolf Popławski, Stefan Belina-Skupniewski, Stanisław Drabik, Wiktor Brégy w swojej pracy wykorzystywali jedynie własne wieloletnie doświadczenia zdobyte na scenach operowych różnych krajów, Fołtynówna uznała za konieczne podjęcie studiów na Wydziale Reżyserii Warszawskiej Wyższej Szkoły Teatralnej, które ukończyła w 1973 r. Dopiero posiadłszy pełnię kwalifikacji nie tylko artystycznych, ale i formalnych, weszła śmiało na drogę trudnego, ale jakże bardzo ciekawego zawodu. I tu znów daje się zaobserwować zjawisko nietypowe. Oprócz wystawiania na krajowych scenach operowych różnych pozycji światowego "żelaznego" repertuaru, lub polskich prapremier dzieł współczesnych twórców, Maria Fołtyn przede wszystkim wyznacza sobie "zadania bojowe": poświęca się duszą i ciałem sprawie popularyzacji twórczości Stanisława Moniuszki w krajach wszystkich nieomal części świata.
"Moniuszko stał się motywem przewodnim mojego życia" - tymi słowami rozpoczyna swoją wypowiedź na temat Festiwali Moniuszkowskich w Kudowie. Nie wymaga chyba uzasadnienia, jak bardzo akcja taka była potrzebna i jak ważne są jej dotychczasowe rezultaty. Wprawdzie już w roku 1937 "Halka" została wystawiona w Hamburgu, w latach 50-tych w Pradze, Berlinie i Dreźnie były to jednak poczynania sporadyczne mocno opóźnione i niestety nie zawsze fortunne. Dopiero Marii Fołtyn udało się w ciągu niewielu lat wprowadzić Moniuszkowską "Halkę" i "Straszny dwór" na sceny operowe Kuby, Meksyku, Rumunii, Turcji, aż po Japonię. Bez przesady stwierdzić można, że nie tylko żaden z najwybitniejszych artystów polskich, ale i wszyscy razem nie zdołali uczynić tyle dla ugruntowania sławy twórcy polskiej opery narodowej poza granicami jego ojczyzny, co Maria Fołtyn.
Zagraniczne osiągnięcia Fołtynówny znajdują swoją kontynuację w coraz częstszych występach gościnnych w Polsce artystów różnych krajów - wykonawców pierwszoplanowych partii oper Moniuszkowskich w rodzimych teatrach. Zdarzyło mi się podziwiać rewelacyjną, głęboko wzruszającą kreację kubańskiej śpiewaczki - Murzynki Jolandy Hernandez w partii Halki na scenie Opery Wrocławskiej. Było to niezapomniane przeżycie. W roku 1978 Maria Fołtyn objęła kierownictwo artystyczne Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie. Piękna ta impreza, której inauguracja odbyła się w roku 1962, miała już na swoim koncie pewne wartościowe osiągnięcia, jednak dopiero Fołtynówna nadała jej charakter wielkiego wydarzenia artystycznego na skalę międzynarodową. Jest rzeczą zrozumiałą, że festiwal wymagający wszakże znacznych wkładów finansowych, długotrwałych przygotowań i sprawnej pod każdym względem organizacji nie mógłby dojść do skutku bez poparcia i troskliwej opieki władz zarówno centralnych jak i terenowych. Jednak nie ulega wątpliwości, że mózgiem i sercem kudowskich uroczystości moniuszkowskich stała się Maria Fołtyn. Jest stale "w ofensywie" zmierzając do realizacji wytkniętych przez siebie celów, potrafi mobilizować wszystkie służące im środki. Jakie ta metoda daje rezultaty, możemy się przekonać obserwując jej osiągnięcia...
Kazimierz Wiłkomirski
Maria Fołtyn - kreacje operowe: Bizet CARMEN Micaëla (Lipsk, Warszawa), Borodin KNIAŹ IGOR Jarosławna (Łódź), Czajkowski DAMA PIKOWA Liza (Moskwa, Warszawa), Czajkowski EUGENIUSZ ONIEGIN Tatiana (Lipsk, Moskwa, Warszawa,) Giordano ANDREA CHÉNIER Madeleine (Warszawa), Janaček KATIA KABANOWA Katia (Lipsk), Moniuszko HALKA Halka (wszystkie sceny operowe w Polsce oraz Berlin, Budapeszt, Chicago, Hartfort, Hawana, Helsinki, Kijów, Moskwa, Nowy Jork, Ottawa, Pittsburgh, Saarbrücken, Toronto), Moniuszko HRABINA Hrabina (Warszawa), Moniuszko STRASZNY DWÓR Hanna (Warszawa), Mozart CZARODZIEJSKI FLET Dama dworu (Lubeka), Mozart DON GIOVANNI Donna Anna (Lipsk, Warszawa), Offenbach OPOWIEŚCI HOFFMANNA Giulietta (Lubeka), Puccini TOSCA Tosca (Bukareszt, Cluj, Hawana, Lipsk, Lubeka, Łódź, Warszawa), Verdi AIDA Aida (Gdańsk, Warszawa), Verdi BAL MASKOWY Amelia (Lubeka) Verdi MOC PRZEZNACZENIA Leonora di Vargas (Bytom, Lipsk, Stuttgart), Verdi NABUCCO Abigaille, Fenena (Lipsk), Verdi TRUBADUR Leonora (Turyn, Vercelli, Warszawa) Wagner HOLENDER TUŁACZ Senta (Lipsk), Wagner LOHENGRIN Elza (Lipsk, Łódź, Warszawa), Wagner TANNHÄUSER Elżbieta (Lipsk), Żeleński GOPLANA Balladyna (Warszawa)
Maria Fołtyn - realizacje sceniczne: Stanisław Moniuszko HALKA (Hawana 1971, Mexico City 1974, Warszawa 1975, Bytom 1975, Ankara 1977, Nowosybirsk 1984, Wrocław 1985, Kraków 1987, Kurytyba 1990, Warszawa 1995, Osaka 1995), Gian-Carlo Menotti MEDIUM (Bytom 1973), Gonzalo Roig CECILIA VALDES (Sopot 1973, Gdynia 1974, Poznań 1977), Feliks Nowowiejski LEGENDA BAŁTYKU (Gdańsk 1974), Romuald Twardowski LORD JIM (Łódź 1976, Gdańsk 1977), Charles Gounod FAUST (Gdańsk 1976), Manuel de Falla KUKIEŁKI MISTRZA PIOTRA (Warszawa 1976), Antonio Salieri MUZYKA PRYM WIEDZIE, SŁOWO SEKUNDUJE (Warszawa 1976), Piotr Czajkowski DAMA PIKOWA (Bytom 1977), Pietro Mascagni RYCERSKOŚĆ WIEŚNIACZA (Warszawa 1977), Ruggiero Leoncavallo PAJACE (Warszawa 1977), Stanisław Moniuszko STRASZNY DWÓR (Bukareszt 1979, Tokio 1979, Gdańsk 1980, Kudowa Zdrój 1989, Kraków 1990, Samara 1994, Kielce 1998), Ludomir Różycki CASANOVA (Warszawa 1979), Stanisław Moniuszko PARIA (Warszawa 1980, Hawana 1990, Łódź 1992), Romuald Twardowski MARIA STUART (Łódź 1981), Giuseppe Verdi TRUBADUR (Bytom 1981), Vincenzo Bellini LUNATYCZKA (Bytom 1982), Stanisław Moniuszko HRABINA (Warszawa 1982), Jacques Halévy ŻYDÓWKA (Łódź 1983), Joseph Stein/Jerry Bock SKRZYPEK NA DACHU (Łódź 1983), Stanisław Moniuszko ŚPIEWNIK DOMOWY (Kudowa Zdrój 1983, Wrocław 1983, Gdynia - Teatr Miejski 1994, Warszawa 1996), Stanisław Moniuszko VERBUM NOBILE (Wrocław 1983), Giacomo Puccini TOSCA (Bytom 1985), Karol Kurpiński JADWIGA, KRÓLOWA POLSKA (Warszawa 1985), Stanisław Moniuszko/Ernest Bryll PRZY KOMINKU (Warszawa 1987), Georges Bizet CARMEN (Bytom 1988), Gaetano Donizetti ŁUCJA Z LAMMERMOORU (Kraków 1988), Ignacy Jan Paderewski MANRU (Wrocław 1990), Stanisław Moniuszko JAWNUTA (Warszawa 1991), Stanisław Moniuszko HALKA (Warszawa, 1995).
SPADKOBIERCZYNI MONIUSZKI
Moniuszko w naszych czasach szczególnie dużo zawdzięcza Marii Fołtyn. Ta gwiazda pierwszej wielkości w polskim powojennym teatrze muzycznym z własnej i nieprzymuszonej woli oraz całkowicie na swój rachunek uczyniła się jego spadkobierczynią. Zaczęło się od tego, że jej osobista kariera śpiewacza splotła się z twórczością Moniuszki wyjątkowo silnie. Niezwykły temperament w połączeniu ze specyficzną barwą głosu uczyniły z niej wprost idealną odtwórczynię głównej roli w operze Halka, tak że pod wrażeniem jej śpiewu i aktorstwa Aleksander Bardini napisał: - Organiczność śpiewu i gry sprawiła, że Fołtynówna zrobiła z Halki kreację nieczęsto widywaną na naszych scenach operowych. A zasłużyć na pochwałę tego niezwykle wymagającego reżysera i twórcy teatralnego było niezwykle trudno.
Wraz z interpretacją moniuszkowskich ról i głębokim przeżywaniem bogactwa uczuciowego oraz muzycznego, zawartego w twórczości tego kompozytora, przyszła świadomość, że jego dzieło jest wyjątkowe - niesie w sobie wartości cenne nie tylko dla każdego Polaka, ale również dla innych narodowości. Od tego czasu rozpoczął się wspólny marsz Marii Fołtyn i Stanisława Moniuszki po całym świecie. Im bardziej wzbogacała się wewnętrznie, im pełniejsze barwy potrafiła swym śpiewem malować, tym większe rzesze sympatyków zjednywała sobie i swemu ukochanemu twórcy w różnych krajach i na różnych kontynentach. W jej głosie jedni odnajdywali uosobienie polskości, inni wcielenie kobiety południa, jeszcze inni ucieleśnienie dramatyzmu, ale na wszystkich jednakowo silnie oddziaływała i wszystkich przyciągała. W ten sposób z czasem stała się światowym ambasadorem polskiej muzyki.
Jej szczególną zasługą było wyreżyserowanie Halki i Strasznego dworu w wielu krajach świata. Inscenizacje te stworzyły uniwersalny klucz do wyobraźni odbiorców z różnych krajów, ponad różnicami językowymi i tradycjami kulturowymi. Nikt wcześniej nie przyczynił się w tak dużym stopniu do spopularyzowania twórcy polskiej opery narodowej poza granicami Polski.
Nie tylko żaden z najwybitniejszych artystów, ale i oni wszyscy razem nie zdołali uczynić tyle dla ugruntowania sławy Stanisława Moniuszki poza granicami jego ojczyzny co Maria Fołtyn - stwierdził znakomity muzyk i wieloletni dyrektor teatrów operowych Kazimierz Wiłkomirski.
Z gorącym przekonaniem, że nadeszła era Moniuszki, Maria Fołtyn przystąpiła do wyreżyserowania pierwszej Halki na Kubie w 1971 roku. Odniosła tam ogromny sukces. Kubańczycy zafascynowali się Polską i polskością, że nawet nauczyli się tańczyć mazura. Dzięki sile przebicia Fołtyn, jej niespożytej energii, uporowi oraz konsekwencji działania słyszano i oglądano Moniuszkę na scenach, na których nigdy wcześniej nie był wystawiany - w Meksyku, Brazylii, Hiszpanii, Szwecji, Rumunii, Kanadzie, Turcji, USA i Japonii, a także w różnych miejscach Rosji, m.in. w Nowosybirsku, Kujbyszewie i Samarze. W Turcji śpiewano Moniuszkę po turecku, w Meksyku - po hiszpańsku, w Japonii - po japońsku. Mimo że japońscy samuraje mają słabe nogi, wybijali takt mazura piętą, acz nie tak mocną, jak pięta Polaków. Nawet śpiewali Halkę po polsku. W dowód uznania za wielki sukces, jaki odniosła Halka na japońskich wyspach, wręczyli Marii Fołtyn ręcznie robione kimono oraz obraz przedstawiający zamyślonego Moniuszkę.
Wszędzie przyjmowano dzieła polskiego kompozytora z ogromnym zainteresowaniem. W Ankarze Halkę okrzyknięto nawet operą roku. Najważniejsze, że każda zagraniczna realizacja była inna, wzbogacona o nowe wartości. I z tej niezwykłej kreatywności Marii Fołtyn jako reżyserki oraz odrębności i oryginalności samego Moniuszki wziął się sukces ojca polskiej opery narodowej na scenach innych krajów. Japończycy stwierdzili na przykład, że Moniuszko to kompozytor serca, a jego spokojna, kojąca muzyka w świecie zagrożonym i brutalnym jest jak balsam dla wylęknionego ludzkiego serca. Przy okazji Maria Fołtyn też uczyniła ciekawe odkrycie - okazało się, że prawie każda obca realizacja Halki jest lepsza niż polska, bo mniej sentymentalna i rozwlekła. Ale nie oznacza to, że nie reżyserowała dzieł swego ukochanego twórcy operowego również w Polsce - wystawiała je w Warszawie (na 10- i 30-lecie Teatru Wielkiego), Bytomiu, Krakowie, Wrocławiu i Łodzi. Wielokrotnie za te realizacje otrzymywała nagrody, m.in. od ministrów Józefa Tejchmy i Kazimierza Dejmka.
Miłośniczkę i niestrudzoną popularyzatorkę Moniuszki martwi to, że tak oryginalna i piękna jego muzyka jest za mało ceniona. Przeciętny absolwent akademii muzycznej zna najwyżej dwie, trzy pieśni Moniuszki, a jednocześnie dziesiątki utworów Schumanna, Brahmsa czy Mahlera. Nawet dobre wokalistki nie zadają sobie trudu włączenia do repertuaru więcej niż dwóch jego kompozycji, bo prościej jest zaśpiewać partię Toski niż Halki. A przecież, i to już jest zdanie nie tylko Marii Fołtyn, ale także innych znawców muzyki, pieśni Moniuszki są równie piękne jak pieśni Schumanna czy Schuberta. Skoro utwory Dvořáka weszły do skarbca światowej kultury, skoro podziwiamy Rachmaninowa, to nie można nie doceniać talentu Moniuszki, który fascynuje prostotą muzycznej faktury, zwłaszcza w pieśniach, które - Trzech Budrysów, Świtezianka, Dziad i baba - są właściwie krótkimi scenicznymi miniaturami, a przede wszystkim genialnymi przekładami na język muzyczny najlepszych polskich poetów, takich jak Mickiewicz, Zan, Syrokomla, Lenartowicz, Odyniec, Czeczot, Kraszewski.
Wielka śpiewaczka, reżyser i animatorka życia muzycznego nadal jest bardzo aktywna i pełna inwencji. Przez ponad dwadzieścia lat kierowała festiwalami moniuszkowskimi w Kudowie Zdroju, zapewniając im wysoki poziom i międzynarodowy rozgłos. Nadal pełni funkcję prezesa założonego przez siebie Towarzystwa Miłośników Muzyki Moniuszki. I oczywiście organizuje międzynarodowe konkursy wokalne Stanisława Moniuszki w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Dzięki jej uporowi i sile przebicia co trzy lata przyjeżdżają do Warszawy młodzi śpiewacy z całego świata, od Rosji po Australię, od Francji po Chiny. Wszyscy w tym samym celu - aby śpiewać utwory Moniuszki oraz innych polskich kompozytorów. Konkurs moniuszkowski z jednej strony jest poszukiwaniem największych talentów wokalnych, a z drugiej - sposobem na zainteresowanie świata polską muzyką. Zdaniem Marii Fołtyn to jeden z największych polskich skarbów, które winniśmy pokazywać światu.
Żyłam sztuką, żyłam miłością - z tych pierwszych słów z arii Toski Maria Fołtyn uczyniła swoje życiowe motto oraz tytuł książki. Jako niezmordowana propagatorka twórczości Stanisława Moniuszki bywa nazywana wdową po Moniuszce. Nie obraża się za to, a nawet twierdzi, że pozostał on dla niej „jakby bratem”, bo - podobnie jak ona - był nękany przez warszawskie intrygi. Jednym z jej marzeń jest stworzenie salonu moniuszkowskiego, poświęconego polskiemu pieśniarstwu. To marzenie ciągle pozostaje niespełnione.
Adam Wojciechowski
Wg Moniuszko dla świata – Historia i kulisy Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki, wyd. „Twoje Zdrowie” 2004
Fot. Archiwum